Earth – Primitive And Deadly

„Primitive And Deadly” to już ósmy krążek w karierze amerykańskiego tria Earth. Chyba za każdym razem, kiedy zespół postanawia powrócić z nowym materiałem, pojawia się we mnie bardzo przyjemne uczucie niepewności. Nie postrzegam tego stanu w sposób negatywny. Moje oczekiwania w stosunku do członków Earth są bardzo wysokie i jakimś dziwnym trafem – raz lepiej, raz gorzej – udaje im się je zaspokoić. Jak wyszło tym razem?

Tegoroczny longplay „Primitive And Deadly” (Southern Lord Records) to z jednej strony cofnięcie się do początków działalności zespołu, czyli końcówki lat 80., a z drugiej – w jakimś stopniu powrót do okresu, z którego pochodzi płyta „Hex; Or Printing in the Infernal Method” (2006). Może nie wszyscy pamiętają, ale zespół powstał w 1989 roku, założył go gitarzysta Dylan Carlson – przyjaciel Kurta Cobaina i ponoć to on kupił Cobainowi broń, z której ten popełnił samobójstwo. Nie bez kozery nazwa grupy powstała pod wpływem Black Sabbath, gdyż jedna z kompozycji „There Is A Serpent Coming”, to ewidentne spojrzenie w przeszłość i sięganie do korzeni muzyki rockowej. W tym utworze kapitalnie zaśpiewał Mark Lanegan. Zapachniało mi upiornym i demonicznym klimatem, jaki może kojarzyć się z postacią Ozzy’ego Osbourne’a. Dlatego też wspomniałem 2006 rok, kiedy to w utworach Earth pojawiali się rożni wokaliści. W nagraniu „From The Zodiacal Light” zaśpiewała także gościnnie Rabia Shaheen Qazi (Rose Windows).

Przyznam, że najbardziej mnie zachwyciły instrumentalne kompozycje. Jedną z nich jest „Torn By The Fox Of The Crescent Moon”, która ma w sobie to, co najlepsze można znaleźć w twórczości Earth – ciężkie i wolne gitarowe riffy Carlsona, minimalistyczne choć gęste rytmy perkusji Adrienne Davies oraz lekko przesterowany bas Billego Herzoga. Drugi znakomity fragment to „Even Hell Has It’s Heroes” – niezwykła porcja gitarowego grania, gdzie obok solówek Carslona słychać też wyborne gitary Bretta Netsona (Built to Spill) i Jodie’ego Coxa (Narrows). W samej końcówce krążka jeszcze raz do głosu doszedł Mark Lanegan („Rooks Across The Gates”).

Całkiem niedawno ukazał się też kolejny album australijskiego twórcy Lawrence’a Englisha – „Wilderness Of Mirrors”, który to wyznał, że w trakcie tworzenia bardzo mocno inspirował się koncertowymi nagraniami m.in. Earth. Jeśli widzieliście ten zespół w akcji, to doskonale wiecie, jaką ścianę dźwięku muzycy potrafią wytworzyć, a dzięki niej wręcz zgnieść słuchacza – używając do tego gitarowych riffów z okolic doom metalu. Nie dziwi mnie fakt, że English został „powalony” na ich koncercie. Tak, więc Earth jest też ogromnym źródłem twórczej energii nawet dla artystów zajmujących się ambientem czy noise’em.

Pokuszę się o stwierdzanie, że płyta „Primitive And Deadly” jest sporym krokiem na przód ze strony Earth, choć jak wspomniałem, muzycy oglądają się za siebie, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Artystom udało się po raz kolejny wytoczyć ciężkie działa i odpalić potężny pocisk burzący myśl, że nie interesują ich obecne trendy, ani też nie mają zamiaru iść na jakikolwiek kompromis. Może kiedyś trójka tych Amerykanów zagra na Marsie lub innej planecie, ale póki co, to oni bardzo dobrze czują się na ziemi.

Tekst ukazał się na stronie IrateMusic.pl, 2014.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Create a website or blog at WordPress.com

Up ↑

%d blogerów lubi to: