LXMP – Żony w Pracy

Żony w pracy, a faceci buszują wśród instrumentów!

Duet LXMP założyli w 2009 roku Piotr Zabrodzki (syntezatory, combo organ) i Macio Moretti (perkusja, bas synth). Początkowo działali pod szyldem 60 Minut Projekt, ale ostatecznie wybrali LXMP. Nie da się ukryć, że połączyła ich miłość do różnych syntezatorów, szczególnie do Korga MS-20. Ta historia spod znaku underground love story może kogoś zainspiruje do nakręcenia jakiegoś dokumentu o żywocie warszawskich muzyków. Myślę, że warto, bo jest o czym opowiadać. Po pierwsze, mają na koncie kilka płyt (w tym jedną kasetę). Po drugie, współpracowali z Chadem Popple’em, Kazuhisem Uchihashim, Tabatą Mitsuru i Claytonem Thomasem. Po trzecie, koncertowali w Europie i obydwu Amerykach. Po czwarte, w 2013 roku na swoim krążku „Back To The Future Shock” zaprezentowali ulepszoną wersję „Future Shock” Herbiego Hancocka.

Nowy album „Żony w pracy” jest swego rodzaju hołdem złożonym dla rozmaitych osób, między innymi ze świata muzyki/architektury (Dick Hyman, Mary Mayo, Oscar Niemeyer, Lúcio Costa, Michelangelo Boretti, Gregorio Lavandini), a także hołdem dla maszyn Wschodu (Korg) i Zachodu (Moog). A jak czytamy w dołączonej notce prasowej, to „Żony w pracy” są odpowiedzią na palące pytanie, czy jesteśmy sami w kosmosie i czy w ogóle warto się męczyć. Tym razem porzućmy filozoficzną dysputę na temat istnienia (choć, zastanawiam się, bliżej im do Platona, Arystotelesa czy Heideggera?), a zajmijmy się samą muzyką, bo ta również oddziałuje w wyjątkowy sposób na nasze zwoje mózgowe.

Na longplayu znalazło się dziesięć kompozycji. Otwierające całość nagranie „Brasilia” może kojarzyć się z Tortoise, zaś wirtuozerskie partie syntezatorów w „Torreador Janusz” przypominają nieco styl śp. Keitha Emersona. Praktycznie każdy numer LXMP to przysłowiowa jazda bez trzymanki. W twórczości duetu nie ma miejsca na nudę, siermiężne dłużyzny czy zblazowane dźwięki synthów. Raczej mamy do czynienia ze zwariowaną fuzją wielu stylistyk, choćby w „Dinojazda”, „Kosmos, Teil 1”, „Kolaza 8” (tutaj namiętnie flirtują z chip music) czy w zjawiskowym „Buzia z buzi”. W tym ostatnim fragmencie kocioł perkusyjny wyjęty rodem z black metalu łączy się z gitarową solówką a’la Apostolis Anthimos z SBB. Swoją drogą, zauważyłem pewną analogię w tytułach nagrań: „Z których krwi krew moja” (SBB) i „Buzia z buzi” (LXMP). Ciekawe… W „Karuzela przystawek” zapachniało mi muzyką Paristetris. Z kolei nagraniem „Universam” – i nie tylko – mogliby śmiało zaistnieć w katalogu Warpa (Squarepusher?), zaś kończące płytę „Mancino” jest bliższe estetyce Mitch and Mitch.

Piotr Zabrodzki i Macio Moretti uwielbiają w perwersyjny sposób zabawiać się brzmieniem syntezatorów, wykrzywiać metrum, rzucać nowe spojrzenie na często skorodowaną już klasykę lub nowinki techniczne z zamierzchłych czasów. Zawsze robią to z niebywałą werwą, zacięciem i piekielną precyzją. Więc wyślijcie swoje żony, dziewczyny, narzeczone i kochanki do pracy (oczywiście, pamiętam o kobietach – zróbcie tak samo ze swoimi mężami), aby móc w spokoju zagłębić się w Korgo-Moogowo-perkusyjny świat dźwięków w wydaniu LXMP.

21.03.2016 | Lado ABC

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Create a website or blog at WordPress.com

Up ↑

%d blogerów lubi to: