Mirt – A Winter Day on Tarutao

Mirt po raz kolejny zabiera nas w dźwiękową podróż do Tajlandii.

Chyba do znudzenia będę powtarzał, o ile nic się zmienić, że Mirt jest obecnie jedynym polskim artystą dźwiękowym zajmującym się sztuką field recordingu na światowym poziomie. Na pewno wyróżniłbym też Rafała Kołackiego z HATI, ale jednak Mirt konsekwentnie, od lat rozwija się w tym obszarze. Polski twórca już kilka razy odwiedził Azję, czego efektem są trzy ubiegłoroczne wydawnictwa „Bikes in Hanoi, Bats in Phong Nha” (Wietnam), „Khmer & Siam Recordings” (Kambodża) czy „Temples in Sukhothai” (Tajlandia).

Najnowszy krążek „A Winter Day on Tarutao” pozwala nam spędzić jeden dzień w tajlandzkim Parku Narodowym Tarutao, gdzie mamy wyraźny podział na „Morning”, „Afternoon” oraz „Evening”. Poranek wita nas szumiącą wodą, śpiewem ptaków i wrzawą cykad, których odgłosy zawieszone na wysokich częstotliwościach, mimowolnie wwiercają się w podświadomość. Taki eko dron. Choć na drugim planie prym wiodą ptaki. W tym momencie chciałbym nawiązać do ptactwa, jakie można spotkać m.in. w Papui Nowej Gwinei, czyli tzw. rajskie ptaki – cudowronki. Są to niesamowite stworzenia pod względem upierzenia, wydawanych przez nich dźwięków i tańców godowych. Odnośnie dźwięków na szczególną uwagę zasługuje cudowronka błękitna zamieszkująca wschodnią część Papui. Samiec w trakcie swoich godów zwisa głową w dół i wabi partnerkę wyjątkowymi odgłosami mogącymi kojarzyć się z jakimś urządzeniem elektronicznym. Myślę, że to świetny materiał na field recording. Puszczam oczko w stronę Mirta.

Tymczasem spędzamy leniwe „Afternoon” w zwrotnikowym klimacie Tarutao, w towarzystwie deszczu, szemrzącego lasu, pohukujących ptaków i transowych cykad. Tuż przed zapadnięciem zmroku czas na wyciszenie („Oxbow Water”), bo wieczorem („Evening”) czeka na nas prawdziwy koncert nocnych i tropikalnych marków z Tarutao.  

„A Winter Day on Tarutao” to nagrania terenowe w najczystszej postaci, bez jakiejkolwiek ingerencji studyjnej. Na tej płycie – jak i na poprzednich – Mirta cechuje bardzo swobodna narracja, spójność, dbałość o przekazywaną przestrzeń oraz wchodzenie w rolę nasłuchującego obserwatora, bo akurat z tym bywa różnie w świecie field rocordingu. Jedno jest pewne: czekam na więcej takich dni (mogą być noce), jak ten tajlandzki!  

03.02.2017 | Saamleng

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Create a website or blog at WordPress.com

Up ↑

%d blogerów lubi to: