Mind Over Mirrors – Undying Color

Współczesność przytula tradycję. Tym razem Mind Over Mirrors (Jaime Fennelly) stanął w obronie muzyki tradycyjnej, ale zrobił to w dużej mierze przy użyciu syntezatorów.

Fennelly to amerykański muzyk i kompozytor lubiący co jakiś czas zmieniać miejsce zamieszkania. Wydaje się, że miejsce, w którym komponuje/nagrywa ma dla niego duże znaczenie. Niegdyś mieszkał na jednej z wysp przynależących do Morza Salisha, ale to było jeszcze przed założeniem projektu Mind Over Mirrors. Pod tym szyldem Fennelly debiutował w 2011 roku płytą „High & Upon”. Z tego, co wyczytałem, Jaime obecnie rezyduje w Chicago, co nieznaczny, że nagrania z najnowszego longplaya „Undying Color” powstały właśnie w tym mieście.

Amerykanin w ubiegłym roku zaszył się na dwa tygodnie w południowo-zachodniej części stanu Wisconsin. Mieszkał tam w małym domku na odludziu, znajdującym się około dwudziestu mil na wschód od rzeki Missisipi. Miał tam harmonium i analogowe syntezatory, a przede wszystkim święty spokój od cywilizacji jako takiej. Tam stworzył szkielet nowego albumu, który następnie nabrał jeszcze innego wymiaru w chicagowskim studiu. Fennelly nie pracował sam w studiu, gdyż zaprosił swoich przyjaciół, którzy pomogli mu ubrać muzykę w brzmienia żywych instrumentów/wokali. Zatem pojawili się: Janet Beveridge Bean (Eleventh Dream Day), skrzypek Jim Becker (Califone, Iron & Wine), Haley Fohr (Circuit Des Yeux) i perkusista Jon Mueller (Death Blues). Anielskie głosy Bean i Hohr możemy podziwiać choćby w „Gravity Wake” i „600 Miles Around”. Słuchając tego drugiego fragmentu autentycznie poczułem soczysty klimat 4AD z lat 90.  

Mind Over Mirrors wielokrotnie opowiada o rozmaitych inspiracjach czy kulturach, jakie go pociągają. Często wspomina Indian północnoamerykańskich (Appalachy) i ich muzykę. Więc skończyło się to na melancholijnym locie tuż nad szczytami Appalachów dzięki pięknej kompozycji „To The Edges”. Fennelly wymienia też dokonania Charlesa Ivesa, Moondoga czy Henry’ego Flynta. I nie są to puste słowa, bowiem, strzępki twórczości tych wielkich artystów da się odnaleźć na „Undying Color”. Jak na moje ucho irlandzkie tańce nakreśla „Restore & Slip”, choć partie skrzypiec Beckera dodają temu nagraniu transowości. Z kolei te same skrzypce nawiązały interesujący dialog z syntezatorami Jaime’ego („Glossolaliac”) – zapachniało latami 70. Te zacne zapachy przedostały się do następnego utworu „Gray Clearer” przypominającego muzykę ilustracyjną Popol Vuh do filmów Wernera Herzoga („Fitzcarraldo”?). A wręcz ambientowy „Splintering” skutecznie wylogowuje nas z rzeczywistości.

Zresztą przewodnią myślą „Undying Color” ma być złapanie głębokiego oddechu, odcięcie się od świata zewnętrznego, który co chwilę masakruje bodźcami nasze obolałe zmysły. Warto zaaplikować ponad czterdzieści minut ukojenia i poprzeglądać się w tym czasie we własnym wnętrzu. W końcu mamy przed sobą Mind Over Mirrors.

17.02.2017 | Paradise of Bachelors

MOM-1-Timothy-Breen-web-1024x684fot. Timothy Breen     

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Create a website or blog at WordPress.com

Up ↑

%d blogerów lubi to: