Moon2 | 30 kilo słońca | Miłosz Pękala | Musiquette. Improvisations on Górecki | Jak Zwał Tak Zwał

Trzy zaległe i dwie nowości płytowe z takich wytwórni jak Mathka (Moon2), Plaża Zachodnia (30 kilo słońca), Bôłt Records (Miłosz Pękala, improwizacje na temat Góreckiego) oraz dodatek pod nazwą Jak Zwał Tak Zwał.

Moon2 - cover

Moon2 – „Elementy Ruchu” (Mathka | 11.11.2017)

Moon2 to niecodzienny projekt prowadzony przez Denisa Kolokola (elektronika), Ernesta Ogórka (gitara basowa) i Tomka Chołoniewskiego (perkusja). Nie byłem na ich koncercie, ale wiem, że Kolokol generuje warstwę elektroniczną za pomocą ruchów ciała rejestrowanych przez kamerę, a te z kolei trafiają do programu śledzącego takowy ruch. Na „Elementach Ruchu” cała elektronika jaką słyszymy, została stworzona ręcznie w SuperCollider bez użycia komercyjnych syntezatorów.   

Czytamy w opisie płyty „Elementy Ruchu”, że jest to: „muzyka elektroniczna sterowana gestami wykonawcy połączona z naturalnymi brzmieniami perkusji i gitary basowej oraz pozaziemskim algorytmem space rocka” – o czym w pewnym stopniu można się przekonać już w pierwszej kompozycji „760 milimetrów słupa rtęci”. Powyższe słowa wydawcy świadczyłyby o eksperymentalnym graniu, jakich wiele w obecnym świecie. Ale tak nie jest. Moon2 to trudno definiowalne zjawisko dźwiękowe. Uświadomił mi to fragment „Funkcje niezmienne”, w którym elektroniczne wypryski, zjawy czy efemerydy kapitalnie wirują na tle perkusji Chołoniewskiego i kontrapunktującego całość basu Ogórka. Być może „Na ulicę wyjść nie sposób”, co nie znaczny, że nie można dzikimi algorytmami, ekscentryczną rytmiką perkusji czy obfitym brzmieniem basu rozerwać na strzępy rzeczywistości. Dodam jeszcze, iż słyszymy na „Elementach Ruchu” gościnnie głosy dwóch narratorów, czyli Agaty Woźnickiej i Marcina Barskiego. Moon2 jest fantasmagoryczny, awangardowy i rzucający niebanalne smugi dźwięku.

30 kilo słońca

30 kilo słońca – „Zamach” (Plaża Zachodnia | 30.11.2017)

„Zamach” to drugi album kołobrzeskiego tria 30 kilo słońca, założonego przez Roberta Demidziuka (bas, gitara, bamboosax), Marka Sadowskiego (perkusja, misy) oraz Maćka Jaciuka (elektronika). Pierwsze ich wydawnictwo nosi tytuł „30 kilo słońca” i ukazało się w 2015 roku.

Nowy materiał przynosi sporo inteligentnego hałasu czy free-space-jazzowego zgiełku napędzanego grind’ową motoryką (np. „Podwodna sarabanda”, „Goździk”, „Problem z komunikacją”). Choć są też takie momenty – jak „Borewicz”, „Wolna forma” (świetny numer!) – gdzie rytmiczne szaleństwo doprawione ambientowym pyłem wylatuje z syntezatora wprost na nasze zmysło-czujki. Synkopowany – i na swój sposób melodyjny – „Zamach”, a także gęstniejący „Średni las” oraz kroczący „Chiński grzybiarz” zaskoczą was odmiennością. Wielka szkoda, że „Zamach” został wydany pod koniec 2017 roku. Przypuszczam, że w innym razie ten krążek znalazłby się w niejednym podsumowaniu roku.

Miłosz Pękala – Monopercussion

Miłosz Pękala – „Monopercussion” (Bôłt Records | styczeń 2018)

Miłosz Pękala (członek zespołów Kwadrofonik, Hob-beats Percussion Group, Pękala / Kordylasińska / Pękala) postanowił na solowym albumie „Monopercussion” podsumować swoją dotychczasową więź z instrumentami perkusyjnymi, jaką wypracował (nawiązał) na przestrzeni ostatnich lat. Sześć utworów składających się na „Monopercussion” napisali Pękale tacy kompozytorzy jak Cezary Duchnowski („Sequenza I”), Felix Kubin („Lunatyk”), Paweł Mykietyn („Raga 2”), Javier Alvarez („Temazcal”), Sławomir Wojciechowski („Speedcore”) i Rafał Zapała („Squares”). Każdą kompozycje charakteryzuje brzmienie innego instrumentu, więc mamy talerz chiński, bęben obręczowy, wibrafon, trójkąt, marakasy i tablę. Nieodłącznym elementem jest również warstwa elektroniczna – jak to ujmuje Pękala – „stanowiąca odzwierciedlenie mojego wewnętrznego zainteresowania dźwiękami nadnaturalnymi”.

Całościowo „Monopercussion” jest imponującym doświadczeniem dźwiękowym, choć szczególnie weszły mi w pamięć nagrania „Temazcal” (karkołomny splot wielu technik i brzmień), „Lunatyk” (unosi się tu faktura wibrafonu Jerzego Miliana) i „Raga 2” (głębia i ciepło tabli zawinięte w ambientowe tło).     

Musiquette. Improvisations on Górecki

Lambinet / Pałosz / Sokołowski / Szuszkiewicz / Ziporyn – „Musiquette. Improvisations on Górecki” (Bôłt Records | styczeń 2018)

Dyrektorem artystycznym tego kwintetu został Evan Ziporyn – wybitny amerykański improwizator, kompozytor, multiinstrumentalista, współzałożyciel Bang on a Can All-Stars oraz lider grupy gamelanu balijskiego Galak Tika. Na „Musiquette. Improvisations on Górecki” Ziporyn gra na klarnecie i klarnecie basowym. Wspomagają go znakomici muzycy tacy jak Adrien Lambinet (puzon), Mikołaj Pałosz (wiolonczela), Kuba Sokołowski (fortepian) i Kamil Szuszkiewicz (trąbka).

Punktem wyjścia do napisania autorski interpretacji dzieł Henryka Mikołaja Góreckiego z cyklu „Muzyczki” (IV op.28) i „Lerchenmusik” (op.53), było ogranie oryginalnej partytury, po czym odejście od niej na rzecz konceptualnego eksperymentu. – „Wyobraziliśmy sobie, że lądujemy na obcej planecie i próbujemy odtworzyć „Lerchenmusik” bez dostępu do nut i nagrań. Odpowiedzieć sobie, co w tym utworze było dla nas tak naprawdę istotne. Trzeciego dnia nie myśleliśmy już w ogóle o oryginalnej partyturze, lecz staraliśmy się odtworzyć to, co graliśmy na próbach dobę wcześniej. Zrobił się więc z tego rodzaj głuchego telefonu” – tak to wspomina Ziporyn.  

W pewnych sekwencjach (najbardziej w tych zrywach free iprov) kompozycje kwintetu bliźniaczo przypominają mi – nie wiedzieć czemu – poziom natężenia dźwiękowego szaleństwa jaki kiedyś zaproponowała formacja Undivided (Wacław Zimpel, Mark Tokar, Klaus Kugel, Bobby Few) czy trębacz / eksperymentator Bill Dixon. W połowie albumu „Musiquette. Improvisations on Górecki” zdałem sobie sprawę (oczywiście całość dotyczy Góreckiego), że właściwie to słucham (opisuję) niezidentyfikowaną twórczość. Nazwałbym ją abstrakcyjną impresją rzuconą w nienamacalną przestrzeń sensorycznych doświadczeń.

Jak Zwał Tak Zwał

Jak Zwał Tak Zwał – „Juice Terror” (self-released | 12.12.2017)

Jak Zwał Tak Zwał to i tak muzyka tego projektu (chodzi o gatunkowe szufladkowanie), przynosi dużą frajdę ze słuchania zarówno słów, jak i muzyki. Wszystko to razem skleja się w nieprzeciętną groteskę wymierzoną w popkulturę i inne światy.  

„Juice Terror” jest ich drugim albumem (pierwszy „DA​-​DA&A​-​A! !” z 2009 r.). Dopiero teraz stykam się z twórczością gdańskiego zespołu, w którego składzie mamy: Vreena (wokal, teksty) i Andrzeja Kędzierskiego (podkłady, gitara, wokal). Na koncertach można uświadczyć wizualizacji diaskopowych Małgorzaty Wawro, skrzypiec Marzeny Sikały oraz banjo Grzegorza Pachly. Nie wiem pod co można podciągnąć nagrania Jak Zwał Tak Zwał, i nie wiem, czy to też jest komuś potrzebne.

To jednak dodam dla jasności i nakreślenia współrzędnych stylistycznych, że jest to zachwycająca farsa z disco polo (np. „Farelka”) i – jak piszą sami muzycy – oscylowanie od nadmorskiej pieśni jarmarcznej opatrzonej ornamentem śpiewu operowego, przez kpiarskie wycieczki w stronę popularnych gatunków (oaza kościelna albo hip-hopolo) do nieco zwyczajnego rocka, dubu czy electro. Jak dla mnie alegoryczna „Ballada” obśmiewa szerokie grono popularnej brei od Stachursky’ego po Korteza. W „Nie-pewność” z kolei usłyszałem chichot z mnóstwa pseudo alternatywnych kapel z nurtu indie–electro rocka, jakiego wszędzie na pęczki, nie tylko w Polsce. Sprawdźcie całość, bo naprawdę warto!     


Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: